Spór o Przylądek Pomerania. Dlaczego Agatowska nie jest dziś traktowana jak partner
Joanna Agatowska oczekuje rozmów o terminalu kontenerowym i Przylądku Pomerania, ale wcześniej sama publicznie podważała sens tej inwestycji i liczyła, że projekt nie dojdzie do skutku. W tle są nie tylko polityczne deklaracje, lecz także realne pieniądze dla Świnoujścia - nawet 60 milionów złotych rocznie.
Skąd wzięło się obecne napięcie wokół inwestycji
Prezydent Świnoujścia Joanna Agatowska wyraża niezadowolenie, że nie jest zapraszana na najważniejsze rozmowy dotyczące budowy portu zewnętrznego i Przylądka Pomerania. Jednocześnie wcześniej używała sformułowań, które wprost stawiały ją po stronie sprzeciwu wobec projektu. Wśród nich znalazło się określenie terminalu jako „wyimaginowanej inwestycji” oraz ocena decyzji lokalizacyjnej jako „totalny falstart”.
W przekazie Agatowskiej pojawiały się także inne jednoznaczne sygnały. Miasto pod jej kierownictwem odwołało się od decyzji wojewody, sama prezydent domagała się referendum, a następnie krytykowała lokalizację i skalę Przylądka Pomerania. Najmocniej wybrzmiała deklaracja, że wierzy, iż Przylądek Pomerania nie powstanie.
„Wierzę, że Przylądek Pomerania nie powstanie”.
Joanna Agatowska, prezydent Świnoujścia
Dlaczego rząd i inwestor nie widzą w niej naturalnego partnera
W ocenie autorów materiału trudno oczekiwać pełnego zaufania w relacji z osobą, która przez dłuższy czas budowała narrację opartą na sprzeciwie. Rozmowa o tak dużym przedsięwzięciu wymaga nie tylko pytań i krytyki, ale też gotowości do szukania rozwiązań. Jeśli ktoś publicznie liczy na upadek inwestycji, późniejsze oczekiwanie miejsca przy stole negocjacyjnym może zostać odebrane jako niespójne.
Agatowska twierdzi dziś, że nie jest przeciwniczką rozwoju portu jako takiego, lecz konkretnej lokalizacji, formy i skali przedsięwzięcia. W rozmowie z PAP podkreślała, że samorząd sprzeciwia się tej inwestycji w przedstawionej formie i na tym obszarze. Dodawała też, że brakuje wiarygodnych analiz ekonomicznych, środowiskowych i społecznych.
„Jesteśmy przeciwni lokalizacji tej konkretnej, wielkoobszarowej inwestycji w przedstawionej formie i na tym obszarze”.
Joanna Agatowska, prezydent Świnoujścia
W materiale pada też zarzut, że miasto nie przedstawia dziś twardej listy warunków, które mogłyby przynieść Świnoujściu konkretne korzyści. Zamiast tego pojawia się przede wszystkim oczekiwanie, że sam projekt nie zostanie zrealizowany.
Terminal LNG jako punkt odniesienia dla miasta
Autorzy zestawiają obecną sytuację z historią terminalu LNG, który był decyzją z 2006 roku. Wtedy również pojawiały się obawy mieszkańców dotyczące bezpieczeństwa, środowiska i wpływu na turystykę, zwłaszcza w rejonie Warszowa. Ostatecznie inwestycja została wybudowana, uruchomiona i rozbudowana, a dziś jest jednym z filarów bezpieczeństwa energetycznego Polski.
W czerwcu 2024 roku sama Joanna Agatowska przyznała, że terminal LNG wpisał się w życie miasta i został zaakceptowany przez mieszkańców. To ma być dowód, że duże inwestycje nie muszą oznaczać problemu dla Świnoujścia, jeśli zostaną właściwie osadzone w lokalnej rzeczywistości. Jednocześnie źródło zaznacza, że nie dysponuje wiarygodnym, publicznie dostępnym materiałem potwierdzającym, iż Agatowska od początku była zdecydowaną przeciwniczką tej budowy.
Pieniądze, które mogą przesądzić o ocenie całej sprawy
W materiale podkreślono przede wszystkim znaczenie finansowe podobnych przedsięwzięć. W 2024 roku wpływy od GAZ-SYSTEM przekraczały 42,5 miliona złotych, a teraz mają wynosić około 60 milionów złotych rocznie. Przy budżecie miasta na poziomie około 501 milionów złotych oznacza to niemal 12 procent rocznych dochodów Świnoujścia.
Takie pieniądze mogą zasilać szkolnictwo, komunikację, remonty dróg, kulturę, sport, pomoc społeczną i inwestycje komunalne. Z tego powodu autorzy wskazują, że władze miasta powinny dziś przede wszystkim negocjować realne korzyści, a nie jedynie budować przekaz oparty na sprzeciwie wobec samej inwestycji.
W odniesieniu do Przylądka Pomerania padają też konkretne postulaty, które - zdaniem źródła - powinny stać się osią rozmów. Chodzi między innymi o prognozę wpływów podatkowych, fundusz rozwojowy, środki na mieszkania dla pracowników oraz rozwiązanie problemów infrastrukturalnych.
- przedstawienie prognozy wpływów podatkowych dla miasta,
- porozumienie o inwestycjach towarzyszących,
- fundusz rozwojowy dla Świnoujścia,
- pieniądze na mieszkania dla nowych pracowników,
- modernizacja lokalnych dróg,
- rozwiązanie problemu ulicy Ku Morzu,
- zapewnienie dostępu do latarni morskiej i Fortu Gerharda,
- ochrona funkcji turystycznej i uzdrowiskowej miasta,
- stały udział samorządu w przygotowaniu inwestycji.
Spór o Przylądek Pomerania ma znaczenie dla całej lokalnej społeczności, bo dotyczy nie tylko polityki i relacji między samorządem a rządem, ale też przyszłych wpływów do budżetu, układu komunikacyjnego, jakości życia mieszkańców oraz tego, jak Świnoujście połączy funkcję portową z turystyczną i uzdrowiskową. Od sposobu prowadzenia rozmów może zależeć, czy miasto wynegocjuje konkretne korzyści, czy zostanie jedynie obserwatorem decyzji podejmowanych ponad jego głową.
Co dalej z rozmowami o inwestycji
Wnioski z materiału są jasne: Joanna Agatowska ma prawo pytać, domagać się analiz i bronić interesów mieszkańców, ale jeśli chce być traktowana jako skuteczny partner, musi przedstawić spójną i konkretną ofertę negocjacyjną. Samo powtarzanie, że projekt jest zbyt duży albo powinien powstać gdzie indziej, nie daje miastu przewagi przy stole rozmów.
Na tym etapie najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy prezydent jest za rozwojem portu w ogóle, lecz czy potrafi przejść od sprzeciwu do realnej walki o korzyści dla Świnoujścia. Do czasu jednoznacznej odpowiedzi jej zdziwienie ma być - według źródła - mało przekonujące. Informacje przekazał materiał dotyczący stanowiska Joanny Agatowskiej oraz opinii o Przylądku Pomerania i terminalu LNG.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!