Tunel pod Świną ma już trzy lata. Inwestycja, która zakończyła erę kolejek do promów
Jeszcze niedawno wystarczyło kilka minut opóźnienia, by cały plan dnia w Świnoujściu rozsypał się jak domek z kart. Promy, kolejki i nerwowe spoglądanie na zegarek były codziennością mieszkańców, a w sezonie letnim potrafiły zamienić miasto w wielki węzeł oczekiwania. Dziś, gdy tunel pod Świną działa już trzy lata, wielu traktuje go jak oczywisty element krajobrazu. Tymczasem to przedsięwzięcie, które na trwałe zmieniło sposób funkcjonowania Świnoujścia i jego połączenie z resztą kraju.
Od momentu otwarcia tunelem przejechały już miliony samochodów. Dla jednych to skrót do pracy czy szkoły, dla innych pewniejsza droga do lekarza albo na pociąg. W praktyce to stałe, całodobowe połączenie drogowe, które uniezależniło miasto od rozkładów przepraw i kaprysów pogody.
Miasto bez stałego połączenia drogowego – to był polski wyjątek
Przez lata Świnoujście było jedynym miastem w Polsce, które nie miało stałego drogowego połączenia z resztą kraju. Ruch między wyspami Uznam i Wolin opierał się na przeprawach promowych. Dla mieszkańców oznaczało to bardzo konkretne problemy: wielominutowe oczekiwanie, ryzyko spóźnień i brak pewności, czy uda się dotrzeć na czas tam, gdzie trzeba. A im więcej turystów latem, tym dłuższe korki do wjazdu na prom.
Otwarcie tunelu pod Świną przerwało tę wieloletnią zależność. Od tej pory przejazd jest możliwy przez całą dobę, bez konieczności planowania dnia „pod prom”. Zmianę odczuwają nie tylko kierowcy samochodów osobowych. Szybciej i sprawniej poruszają się także służby ratunkowe, a lokalni przedsiębiorcy zyskali bardziej przewidywalne warunki transportu.
- mieszkańcy zyskali możliwość przemieszczania się o dowolnej porze, niezależnie od rozkładu przepraw
- przedsiębiorcy otrzymali stabilniejsze warunki dostaw i dojazdów
- służby ratunkowe mogą działać sprawniej dzięki stałemu przejazdowi
- turyści szybciej docierają do miasta, co wpływa na ruch i organizację sezonu
To nie była „inwestycja, która zrobiła się sama”
Rocznice mają to do siebie, że porządkują pamięć. Trzy lata po otwarciu tunelu warto przypomnieć, że realizacja tej inwestycji nie była kwestią przypadku ani jednorazowej decyzji, tylko długiego procesu, w którym kluczowe role odegrały konkretne osoby.
Wśród najczęściej wskazywanych jako mających istotny wkład w doprowadzenie projektu do skutku wymienia się Joachima Brudzińskiego – politycznego orędownika budowy na szczeblu rządowym, określanego jako ojciec chrzestny tej budowli. Z kolei za przygotowanie oraz prowadzenie inwestycji odpowiadała Barbara Michalska, zastępca prezydenta Świnoujścia, która przez lata miała nadzór nad skomplikowanym procesem przygotowań i realizacji. Całość doprowadzono do finału za kadencji wieloletniego prezydenta Janusza Żmurkiewicza.
„Gdy wszystko działa, łatwo zapomnieć, ile decyzji i determinacji musiało się złożyć na taki efekt.”
Mieszkańcy Świnoujścia
Trzy lata później: nowe realia dla mieszkańców i gospodarki
Dziś tunel pod Świną jest przede wszystkim narzędziem codzienności. Z perspektywy miasta to jednak znacznie więcej niż wygodny przejazd. To infrastruktura, która zmieniła warunki rozwoju, bezpieczeństwo i organizację ruchu. Świnoujście funkcjonuje w nowej rzeczywistości komunikacyjnej – takiej, w której dojazd nie jest już loterią zależną od kolejki do promu.
W trzecie urodziny tunelu wraca także proste przesłanie, powtarzane niezależnie od politycznych sympatii i ocen poszczególnych osób. Warto pamiętać o faktach oraz o tych, którzy przyczynili się do realizacji jednej z największych inwestycji infrastrukturalnych w historii Świnoujścia.
„Dziękujemy.”
Mieszkańcy Świnoujścia
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!