Porodówka w Świnoujściu na krawędzi. Brakuje 424 porodów rocznie, ministerstwo zmienia zasady
Świnoujska porodówka znajduje się w poważnym zagrożeniu – w 2025 roku przyjęła zaledwie 276 porodów, podczas gdy Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzić próg 700 porodów rocznie jako warunek utrzymania oddziału ginekologiczno-położniczego w sieci szpitali. Do wymaganego poziomu brakuje aż 424 porodów, co oznacza, że placówka realizuje zaledwie około 39 procent proponowanego minimum.
Nowy model organizacji – kryterium 700 porodów
Resort zdrowia przygotowuje reformę, która ma zmienić sposób finansowania i organizacji oddziałów ginekologiczno-położniczych w całej Polsce. Kluczowym wskaźnikiem ma być liczba przyjmowanych porodów – około 700 rocznie. W Świnoujściu w 2025 roku odbyło się średnio zaledwie 0,76 porodu dziennie, podczas gdy nowy model zakłada średnio niemal dwa porody każdego dnia.
Ministerstwo argumentuje, że na oddziałach z małą liczbą porodów personel ma trudności z utrzymaniem pełnego doświadczenia w nagłych i skomplikowanych sytuacjach. Drugą stroną medalu są finanse – koszty całodobowej gotowości (lekarze, położne, anestezjolodzy, sale operacyjne) są stałe, a przychody z NFZ zależą wyłącznie od liczby wykonanych świadczeń. Przy 276 porodach rocznie przychody mogą nie pokrywać wydatków.
Świnoujście – specyficzne położenie wyspiarskiego miasta
Oceniając przyszłość świnoujskiej porodówki, nie można patrzeć wyłącznie na liczby. Miasto leży na wyspach, przy granicy państwa i na krańcu województwa zachodniopomorskiego. W przypadku porodu czas dojazdu ma kluczowe znaczenie – kobieta nie może usłyszeć, że najbliższy oddział oddalony jest o kilkadziesiąt kilometrów, a dojazd prowadzi zatłoczoną trasą w środku sezonu turystycznego.
Tunel pod Świną poprawił dostępność, ale nie rozwiązał wszystkich problemów komunikacyjnych. Latem do miasta przyjeżdżają dziesiątki tysięcy turystów, w tym kobiety w ciąży. Porodówka zabezpiecza więc nie tylko niespełna czterdziestotysięczną stałą populację, ale okresowo znacznie większą liczbę osób. Z analizy „Menedżera Zdrowia” wynika, że przy progu 700 porodów zagrożonych może być aż 174 z 285 oddziałów ginekologiczno-położniczych w Polsce – to około 61 procent wszystkich takich placówek.
Co musi zrobić miasto i zarząd szpitala?
Jeśli świnoujska porodówka ma przetrwać, potrzebne są natychmiastowe, konkretne działania. Władze powinny przygotować i upublicznić plan, który odpowie na kluczowe pytania:
- Ile porodów odbywało się w Świnoujściu w ostatnich pięciu latach?
- Jakie są rzeczywiste koszty utrzymania oddziału i jak duża jest generowana strata?
- Czy miasto wystąpiło już do Ministerstwa Zdrowia o uznanie placówki za strategiczną?
- Czy możliwe jest objęcie oddziału specjalnym ryczałtem ze względu na położenie wyspiarskie?
- Gdzie miałyby rodzić mieszkanki po ewentualnym zamknięciu i ile trwałby transport do najbliższego działającego oddziału?
Ministerstwo rozważa przyznanie specjalnego finansowania dla wybranych mniejszych porodówek, których utrzymanie jest konieczne ze względu na dostępność terytorialną. To właśnie o takie rozwiązanie Świnoujście powinno walczyć – argumentem jest nie tylko położenie, ale też sezonowy wzrost liczby osób przebywających w mieście.
Porodówki nie można traktować jak sklepu, który zamyka się, gdy nie generuje zysku. Bezpieczeństwo kobiet i noworodków to wartość nadrzędna. Najgorszym scenariuszem byłoby bierne czekanie na decyzję z Warszawy – gdy reforma wejdzie w życie, na ratowanie oddziału może być już za późno. Informacje o liczbie porodów i analizach pochodzą z zestawień serwisów Halo Brzuszek oraz Menedżer Zdrowia.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!