Czy mieszkańcy Świnoujścia finansują prywatne zyski z turystyki? Burzliwy bilans
Co roku do miejskiej kasy Świnoujścia wpływają miliony złotych z tytułu działalności portów, terminali i gospodarki morskiej. Tymczasem mieszkańcy coraz głośniej pytają: dlaczego te pieniądze zamiast trafić na remonty dróg, chodników i szkół, przeznaczane są na kolejne atrakcje i wydarzenia skierowane głównie do turystów? Gdzie jest uczciwy bilans turystyki?
Miliony na obsługę sezonu, a efekty? Niejasne
Z budżetu miasta płyną środki na połączenia wodne, promy turystyczne, rejsy w stronę latarni morskiej. Finansowane są koncerty, festyny, imprezy plenerowe i promocyjne. Pojedyncze wydatki wynoszą często setki tysięcy złotych, a łącznie – jak wskazują obserwatorzy – przekraczają milion. Za każdym razem słychać argument o promocji miasta i przyciąganiu gości, ale nikt nie pokazuje konkretnych wyliczeń, ile te działania przynoszą do kasy samorządu.
Powstaje pytanie o zwrot z inwestycji. Czy dopłacane połączenia wodne generują większe wpływy niż koszty ich utrzymania? Czy imprezy masowe przynoszą miastu wymierne korzyści, czy są tylko kosztowną oprawą dla prywatnego biznesu? Mieszkańcy oczekują twardych danych, a nie sloganów o „budowaniu marki kurortu”.
Prywatny biznes zgarnia zyski, miasto ponosi koszty
Nie ma nic złego w tym, że hotelarze, restauratorzy czy właściciele apartamentów zarabiają na turystach. Problem pojawia się, gdy samorząd ponosi gigantyczne koszty przygotowania i obsługi sezonu, a zyski trafiają do prywatnych kieszeni. Miasto sprząta ulice i plaże, utrzymuje zieleń, toalety, komunikację, drogi, promenady, parkingi. Finansuje służby porządkowe i sezonową infrastrukturę.
Turysta przyjeżdża, korzysta z tej infrastruktury, zostawia pieniądze w hotelu, restauracji lub sklepie – i wyjeżdża. A mieszkańcom pozostają korki, hałas, kolejki, wysokie ceny oraz rachunek do zapłacenia z miejskiego budżetu. Czy Świnoujście zarabia na turystyce, czy tylko finansuje warunki, w których zarabiają inni? To kluczowe pytanie, które władze powinny rozstrzygnąć.
Mieszkańcy żądają konkretów – pełny bilans sezonu
Potrzebne są nie propagandowe zdjęcia pełnej plaży, ale konkretne dane. Ile miasto wydaje rocznie na obsługę turystyki? Ile kosztują imprezy, promocja, dodatkowe sprzątanie, transport, zabezpieczenie i infrastruktura sezonowa? Jakie podatki i opłaty wynikają z tej branży? Czy wpływy przewyższają wydatki? Bez takiego bilansu trudno ocenić, czy turystyka jest źródłem dochodów dla budżetu, czy kosztownym systemem wspierania prywatnego biznesu pieniędzmi mieszkańców.
Świnoujście nie musi kupować sobie turystów – ma jedne z najszerszych plaż w Polsce, wyjątkowe położenie, uzdrowiska, port i latarnię morską. Turyści przyjeżdżają tu przede wszystkim dla morza i plaży, a nie dlatego, że miasto wydało setki tysięcy na koncert. Polityka miasta powinna być odwrócona: najpierw mieszkańcy, potem kosztowne atrakcje.
System do zmiany – pieniądze z turystyki muszą wracać do mieszkańców
Sukcesem nie będzie tłum na promenadzie ani rekordowe obroty hoteli. Sukcesem będzie sytuacja, w której pieniądze wypracowane dzięki turystyce realnie wrócą do mieszkańców: lepsze drogi, tańsza komunikacja, sprawniejszy szpital, czystsze osiedla, nowe mieszkania. Dopóki miasto nie przedstawi uczciwego rozliczenia każdej złotówki, mieszkańcy mają prawo pytać: dlaczego koszty obsługi turystyki ponosimy wszyscy, a zyski trafiają tylko do wybranych?
Być może stworzono system, w którym miasto płaci, turyści korzystają, a prywatni beneficjenci zarabiają. Jeżeli tak jest, mieszkańcy muszą wiedzieć, kto na tym korzysta i ile ich to kosztuje. Czas na odważną debatę i konkretne decyzje – nie kolejne deklaracje, a mierzalne efekty.
Informacje przekazał portal lokalny na podstawie analizy budżetu miasta i wypowiedzi mieszkańców.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!